
Za oknem zima. Mróz szczypie w twarz, śnieg skrzypi pod butami, a człowiek najchętniej zaszyłby się pod kocem z kubkiem herbaty. W świecie Fallouta? Tam taka pogoda to dopiero początek problemów. Atomowa Zima to dodatek do gry fabularnej Fallout, który bierze tę znajomą aurę i wykręca ją do poziomu, przy którym przestaje być klimatycznie, a zaczyna być po prostu niebezpiecznie.



Nie ma tu miejsca na sanki i bałwany. Jest śnieżyca, ograniczona widoczność i pustkowia, które z każdą minutą chcą was zabić. Chłód staje się równorzędnym przeciwnikiem obok mutantów, bandytów i wszystkiego, co czai się w ruinach Wspólnoty. I właśnie w takie realia wrzuca nas Atomowa Zima — sandboxową kampanię, która pozwala prowadzić bohaterów od pierwszych kroków aż po wysokie poziomy doświadczenia.
Podstawą dodatku jest nieliniowa kampania osadzona we Wspólnocie, znanej z Fallouta 4. Nie zabraknie znajomych lokacji, ale całość została rozbudowana o nowe miejsca, osady i wątki, które spajają się w jedną, spójną opowieść o przetrwaniu. To nie jest historia prowadzona za rękę. To raczej zestaw możliwości, zagrożeń i decyzji, które sami będziecie musieli poukładać.


Na pierwszym planie pojawia się zagrożenie, które dobrze wpisuje się w klimat serii — sekta Dzieci Atomu. Tym razem jednak nie są tylko tłem czy dziwaczną frakcją. Na ich czele stoi Ostatni Syn Atomu i to właśnie wokół tej postaci oraz jej wpływów kręci się duża część fabularnego napięcia. Jest mrocznie, jest dziwnie i bardzo w stylu Fallouta.




Ale to dopiero początek. Atomowa Zima dorzuca sporo nowych frakcji, które nadają światu jeszcze więcej charakteru. Mamy bitników i cyrkowców, którzy brzmią jak coś wyrwanego z innej rzeczywistości, mamy hazardzistów prowadzących mobilne kasyno, a także religijne rusznikarki, które łączą wiarę z ogniem z lufy. Każda z tych grup daje nowe możliwości interakcji, konfliktów i sojuszy, które mogą diametralnie zmienić przebieg kampanii.




Od strony mechanicznej dodatek robi równie dużo dobrego. Najważniejszym elementem są zasady przetrwania w zimowych warunkach. To nie jest tylko kosmetyka — pogoda realnie wpływa na decyzje graczy. Trzeba planować, zabezpieczać się, zarządzać zasobami i myśleć kilka kroków do przodu. Do tego dochodzą reguły relacji z osadami, które pozwalają budować (albo niszczyć) swoją reputację w świecie gry.




Rozwój postaci również został rozszerzony. Bohaterowie mogą teraz osiągać nawet 21 poziom, co daje więcej przestrzeni na rozwój i długofalowe prowadzenie kampanii. Do tego dochodzą nowe pochodzenia postaci: syntki trzeciej generacji, Dzieci Atomu czy protektrony. Każda z tych opcji otwiera inne podejście do rozgrywki — zarówno fabularnie, jak i mechanicznie.
Całość zamknięta jest w solidnym, 248-stronicowym podręczniku w twardej oprawie i pełnym kolorze. To nie jest mały dodatek, tylko pełnoprawne rozszerzenie, które może stać się fundamentem całej kampanii.
Jeśli więc za oknem narzekacie na zimno, to Atomowa Zima szybko przypomni wam, że zawsze może być gorzej. Znacznie gorzej.


Recenzja podręcznika podstawowego Fallout: Gra fabularna.
Egzemplarz do prezentacji został przesłany przez wydawcę Alis Games.



Założyciel bloga. Z grami planszowymi związany od 2014 roku. Wielki fan gier z klimatem, ale nie pożałuje również czasu na porządne euro. Przed planszówkami jego największą pasją były gry fabularne, z którymi związany był praktycznie od dziecka. Lubi uzasadnioną losowość — gry planszowe mają sprawiać mu przyjemność, a nie wrażenie nadgodzin z Excelem w roli głównej. Czemu „angry” chcielibyście zapytać? Ano, raczej nie szczędzi języka, gdy trzeba. Chociaż i tak ostatnio trochę złagodniał. „Pisze jak jest”. Jeżeli coś mu się nie podoba, to nie boi się o tym mówić.











