
Twilight Imperium: Świt Nowej Ery – Kraniec Burzy. Galaktyka wchodzi w fazę krytyczną
Na to rozszerzenie fani Twilight Imperium czekali długo. Kraniec Burzy właśnie ma swoją premierę i bez przesady można powiedzieć jedno: galaktyka już nigdy nie będzie taka sama.
To ogromne, pełnokrwiste rozszerzenie do Twilight Imperium: Świt Nowej Ery, które dotyka samego sedna konfliktu w znanym uniwersum. Stawką nie są już tylko punkty zwycięstwa i wpływy w Radzie Galaktycznej, ale przyszłość całej galaktyki, skupiona wokół tajemniczej, tytułowej planety – Krańca Burzy.
Nowe rasy, nowe światy, nowe problemy
Kraniec Burzy mocno rozbudowuje skalę i narrację gry. Na galaktycznej scenie pojawiają się nowe rasy, z mroku kosmosu wyłaniają się nieznane dotąd planety, a eksploracja (albo brutalny podbój) staje się jeszcze bardziej znacząca.
Jednym z kluczowych dodatków są wydarzenia galaktyczne – karty, które potrafią realnie zmieniać zasady gry w trakcie rozgrywki. To nie są kosmetyczne modyfikacje. To mechanika, która sprawia, że każda partia idzie w innym kierunku, a gracze muszą reagować na zmieniającą się sytuację, zamiast realizować raz obrany plan do końca.
Galaktyczna Rada jest podzielona, katastrofy nadciągają z każdej strony, a w próżni politycznej pojawiają się nowi przywódcy z własnymi wizjami „lepszej przyszłości”. Pytanie tylko, czy prowadzą do zbawienia, czy do jeszcze większego chaosu.

Kraniec Burzy jako punkt zapalny
Wszystkie oczy zwracają się ku jednej planecie. Kraniec Burzy staje się symbolem nadziei, ambicji i chciwości. To tutaj potencjalni wybawiciele galaktyki mają szansę się wykazać. Albo ją pogrążyć.
Twilight Imperium zawsze było grą o decyzjach długofalowych, sojuszach zawieranych na chwilę i zdradach w idealnym momencie. Kraniec Burzy tylko to potęguje. Nadciąga wielka wojna i – jak zwykle – przetrwają tylko najlepsi dowódcy.
Mroczna przyszłość: tryb Upadek Imperium
Jednym z najmocniejszych elementów dodatku jest zupełnie nowy tryb gry – Upadek Imperium. To nie jest mały moduł ani wariant „do spróbowania raz”. To alternatywny sposób grania w Twilight Imperium, który momentami przypomina niemal osobną grę.
W tym trybie:
- wcielacie się w szalonego króla Mahactów,
- tworzycie własną, unikatową rasę z pozostałości po dawnej cywilizacji,
- walczycie o dominację w galaktyce na zupełnie nowych zasadach.
Upadek Imperium korzysta z dedykowanych komponentów i wprowadza masę nowych kart oraz mechanik. To propozycja dla tych, którzy Twilight Imperium znają już bardzo dobrze i chcą czegoś świeżego, cięższego i bardziej narracyjnego.
Co znajdziecie w pudełku?
Skala zawartości mówi sama za siebie. Kraniec Burzy to nie „kilka kart i nowe rasy”, tylko pełnoprawna rozbudowa systemu.
Najważniejsze elementy:
- 5 nowych ras,
- zawartość z Kodeksów Imperium,
- pełen zestaw neutralnych jednostek,
A do tego:
- liderzy, mechy, technologie ras, weksle i dedykowane komponenty dla każdej nowej rasy,
- 30 przełomów i 10 kart reliktów,
- 43 karty planet i 10 kart zdolności legendarnych planet,
- 3 kafelki Szczeliny,
- 33 kafelki układów i korytarzy nadprzestrzennych,
- 20 wydarzeń galaktycznych i 20 kart akcji,
- 31 kart sojuszy i 30 kart pomocy ras,
- 74 karty z Kodeksów Imperium,
- poprawione karty strategii oraz nowe karty pomocy,
- dedykowany zestaw do trybu Upadek Imperium: 258 kart, 8 arkuszy ras, 8 kart strategii i setki żetonów.
Łącznie: 479 żetonów i zawartość, która realnie zmienia sposób grania.

Wymagania i dla kogo to jest?
Warto jasno powiedzieć:
do rozgrywki wymagana jest gra podstawowa Twilight Imperium: Świt Nowej Ery.
Kraniec Burzy jest dodatkiem skierowanym do graczy:
- którzy znają TI i chcą więcej,
- którzy lubią długie, epickie partie z narracją,
- którzy nie boją się zwiększonej złożoności i dodatkowych decyzji.
Jeśli Twilight Imperium było dla was „za małe” albo „zbyt przewidywalne” po kilkunastu partiach – Kraniec Burzy jest odpowiedzią.
Galaktyka stoi na krawędzi. Teraz pytanie brzmi:
czy doprowadzicie ją do upadku, czy zapiszecie się w historii jako jej zbawcy?


Założyciel bloga. Z grami planszowymi związany od 2014 roku. Wielki fan gier z klimatem, ale nie pożałuje również czasu na porządne euro. Przed planszówkami jego największą pasją były gry fabularne, z którymi związany był praktycznie od dziecka. Lubi uzasadnioną losowość — gry planszowe mają sprawiać mu przyjemność, a nie wrażenie nadgodzin z Excelem w roli głównej. Czemu „angry” chcielibyście zapytać? Ano, raczej nie szczędzi języka, gdy trzeba. Chociaż i tak ostatnio trochę złagodniał. „Pisze jak jest”. Jeżeli coś mu się nie podoba, to nie boi się o tym mówić.












Dodaj komentarz