
Worker placement to jedna z tych mechanik, które wydają się banalnie proste. Bierzesz swoich ludzi, stawiasz ich na planszy i robisz akcję. Tyle. A przynajmniej dopóki nie usiądziesz do dobrej gry, w której nagle okazuje się, że tych kilku pracowników to zdecydowanie za mało, każdy chce tego samego pola, a przeciwnik właśnie zajął miejsce, które było podstawą całego misternie przygotowanego planu.
W redakcji Angry Boardgamera lubimy właśnie takie worker placementy. Ciężkie i bezlitosne, ale również te bardziej przystępne, które potrafią dać mnóstwo frajdy bez konieczności studiowania instrukcji przez trzy wieczory, czy dawania szansy kolejny raz, bo pierwsza partia jest na stracenie. Dlatego zebraliśmy nasze typy i stworzyliśmy Top 20 najlepszych gier worker placement według redakcji Angry Boardgamera.
Nie jest to ranking oparty na BGG ani sprzedaży. Każdy z nas przygotował własną listę, a następnie zsumowaliśmy wyniki. Wzięliśmy pod uwagę zarówno klasyczne worker placementy, jak i gry, które mocno rozwijają tę mechanikę i łączą ją z innymi rozwiązaniami.
No dobra. Koniec gadania. Stawiamy pracowników i odpalamy akcje.
Oto najlepsze gry planszowe z mechanizmem worker placement wg redakcji Angry Boardgamera.
20. Rosyjskie koleje
Autor: Helmut Ohley, Leonhard „Lonny” Orgler| Wydawnictwo: Bard Centrum Gier| BGG

Bart: Trudno mi tę grę komukolwiek polecić w dzisiejszych czasach. Ten turbo-euras był suchy i brzydki już w 2013, instrukcja jest męcząca, a rozgrywka czasem bardziej przypomina pracę niż zabawę. Jeśli jednak dacie szansę Rosyjskim Kolejom to możliwe, że odnajdziecie w nich unikatową, złożoną i satysfakcjonującą łamigłówkę, w której każdy jeden ruch ma znaczenie – zarówno wasz, jak i waszych przeciwników. Tylko nie próbujcie swoich sił na Boardgame Arenie, chyba że lubicie gdy randomy z internetu kończą grę z kilkukrotnie wyższym wynikiem od was.
19. Epoka Kamienia
Autor: Bernd Brunnhofer | Wydawnictwo: Bard Centrum Gier| BGG

Bart: Prawdziwy powrót do przeszłości. Nie chodzi tylko o setting gry, ale też o to, że gra jest już pełnoletnia i widać to po niej – nie zmienia to jednak faktu, że Stone Age to elegancki, czysty worker placement, bez żadnych udziwnień, który wciąż daje dużo satysfakcji. Pozyskiwanie zasobów, budowanie, rozmnażanie, karmienie – w tej grze jest wszystko czego potrzebuje fan tego typu gier, choć niektórych mogą denerwować jej elementy losowe.
18. Trickerion: Legendy Iluzji
Autor: Richard Ámann, Viktor Péter | Wydawnictwo: Portal| BGG | Sprawdź w sklepach | Recenzja

suburbius: Gra, która pod polskie strzechy zawitała z dziesięcioletnim opóźnieniem, a jednak nic a nic się nie zestarzała. Kapitalny worker placement, w którym z naszymi pomocnikami staramy się zorganizować pokaz iluzjonistów, uprzednio zdobywając do tego odpowiednie umiejętności oraz ingrediencje. Ale nie jesteśmy w tym sami – nasi współgracze również chcą wystąpić w miejskim teatrze, więc musimy zrobić pokaz tak, by ich marne widowisko przyćmić. Ciężka, długa, pomysłowa i niezwykle klimatyczna gra, jeden z klasyków worker placementu.
17. Everdell
Autor: James A. Wilson| Wydawnictwo: Rebel | BGG | Sprawdź w sklepach

Bart: Fenomen sprzed niemal dekady, który pomógł wprowadzić wiele osób do hobby, ale niektórym się już po prostu przejadł. Głównie dlatego, że oprócz podstawki mamy ogrom dodatków i drugie tyle różnych wersji (plażową, śnieżną, dziecięcą i pewnie jeszcze jakąś). Do tego pojawiły się różnego rodzaju imitacje. Jeśli jednak pominiemy powyższe, to Everdell jest wciąż świetnym worker placementem, z cudownie wykonanymi elementami, uroczym klimatem i dużą regrywalnością. Dla nowych – polecam podstawkę i jeden dodatek wybrany na czuja. W zupełności wystarczą.
16. Teotihuacan: Miasto Bogów
Autor: Daniele Tascini| Wydawnictwo: Portal| BGG | Recenzja

Gekon: Teotihuacan w momencie premiery był niemałą rewelacją, sprytnie odnosił się do skojarzeń z wielbionym wówczas Tzolk’inem, ale też dołożył sporo od siebie. W zasadzie to dice placement, ale nie bądźmy aż tak drobiazgowi. Poza tym mechanika starzenia naszych pracowników, czyli zwiększania wartości kości, aż do momentu, kiedy będą musieli powrócić jako podstawowi rzemieślnicy z najniższą siłą, dodaje tej grze dodatkowej warstwy strategicznej. Kolejne dodatki trochę rozwodniły ten tytuł w mojej opinii, ale nie stoi nic na przeszkodzie, by łączyć je z podstawką w dowolnej konfiguracji i skomponować sobie odpowiadający wariant tej gry.
15. Nippon: Zaibatsu
Autor: Nuno Bizarro Sentieiro, Paulo Soledade| Wydawnictwo: Czacha Games| BGG | Sprawdź w sklepach | Recenzja

suburbius: Wydanie drugie, mocno poprawione starego Nipponu sprzed kilka lat okazało się strzałem w dziesiątkę. Mamy w nim worker placement, ale odwrócony – odpalamy akcje nie kładąc robotników na odpowiednich polach, ale ich stamtąd zabierając, starając się uzyskać bonusy poprzez odpowiednie użycie kolorów na swoich planszetkach. Przy okazji – budujemy przemysłową potęgę Cesarstwa Japonii epoki Meiji, walcząc w różnych prowinacjach o to, by nasze towary miały wzięcie i dobrze się sprzedawały. Oryginalny i pomysły miks mechanik, w bardzo czysty i elegancki spoósb złożony w świetnie działającą całość.
14. Wojownicy Midgardu
Autor: Ole Steiness | Wydawnictwo: Portal| BGG | Sprawdź w sklepach | Recenzja

trx: Jeden z tych worker placementów, do których po prostu chce się wracać. Nie jest ciężki ani przesadnie skomplikowany – jest za to bardzo przyjemny, dynamiczny i bardzo grywalny. Wysyłamy swoich wojowników po zasoby, zbieramy ekipę i ruszamy naparzać potwory. Jest trochę kombinowania, jest trochę kości, jest klimat nordyckiej wyprawy i przede wszystkim bardzo fajny rytm rozgrywki. To nie jest gra, która próbuje cię zamęczyć pięcioma godzinami optymalizacji. Bierzesz wojowników, pakujesz się na łódź i płyniesz zrobić komuś krzywdę.
13. Kawerna
Autor: Uwe Rosenberg| Wydawnictwo: Lacerta| BGG

Gekon: Jeśli ktoś nazwie Kawernę Agricolą 2.0 to niewiele się pomyli. Jest tu bardzo podobny system wyboru akcji, ale mamy wszystkiego więcej i więcej, i więcej. Uwe Rosenberg nie nałożył na siebie żadnych ograniczeń. Jest za to dużo swobodniej niż w pierwowzorze, przynajmniej z punktu widzenia gracza. Nie jest już tak ciasno, prawie zawsze znajdziemy alternatywne wyjście z trudnej sytuacji. Nie musimy aż tak martwić się żywieniem, choć nadal musimy – krasnolud z braku laku zadowoli się nawet kamieniem 😉 Poza tym możemy zasiąść do gry w siedmioro, ależ robi się z tego, nomen omen, kobyła.
12. Biały Zamek
Autor: Isra C., Shei S. | Wydawnictwo: Portal| BGG | Sprawdź w sklepach | Recenzja

Gekon: Niezwykle elegancki średniozaawansowany eurasek i ponownie w wydaniu dice placement. Tutaj kości dobieramy z oferty na symbolicznych mostach, ułożone według ich wartości, i decydujemy, do której akcji je przypisać. Teoretycznie przy niewielu możliwościach mamy naprawdę sporo trudnych wyborów, a to z powodu wykonania tylko dziewięciu podstawowych ruchów – trzeba się spiąć. Dodatkowo dochodzi ekonomia, bo przemyślana akcja może przynieść nam przypływ gotówki. Można ją będzie wykorzystać na przykład przy stackowaniu kości, co jest tutaj dopuszczalne, więc nie martwimy się o to, że upatrzone pole będzie zajęte. Zgrabna i przyjemna rozgrywka.
11. Le Havre
Autor: Uwe Rosenberg | Wydawnictwo: Lacerta| BGG | Recenzja

suburbius: To nie jest ostatnia gra Uwe Rosenberga na liście, ale z jego stajni moja ulubiona. Pozbawiona właściwie klimatu opowieść o tym, że gramy, żeby co rundę tracić swoje zasoby i się tym frustrować jest doskonałą ilustracją czegoś, czego wielu planszówkowiczów nienawidzi, czyli żywienia lub opłacania. W Le Havre mamy niemiłosiernie ciasną kołderkę, a nasi workerzy mogą zostać użyci zawsze i wszędzie, nawet na tableau przeciwników, opłacając doń wejście, na co rundę poszerzającym się obszarze gry. Znalezienie ścieżki optymalnego użycia robotników w relatywnie niskokosztowy sposób – brzmi jak instrukcja dla szefa januszeksu. A użyć ich możemy do pozyskania zasobów, ale najwięcej korzyści przynosi przetwarzanie dóbr w pełnowartościowe produkty na uprzedno zbudowanych budynkach.
10. Galactic Cruise
Autor: T.K. King, Dennis Northcott, Koltin Thompson| Wydawnictwo: Portal| BGG | Sprawdź w sklepach | Recenzja

suburbius: Mamy sobie taką korporację, która wozi turystów w kosmos. Aby to zrobić, potrzebujemy technologii, odpowiednich rakiet kosmicznych, ale też modułów, na których nasi goście będą się dobrze bawić. Oczywiście nie jesteśmy instytucją charytatywną – marketing ma nam napędzić chętnych do zakupu drogich biletów, żeby nam się dobrze zarobiło (i natkało punktów zwycięstwa). Tutaj worker placement wykorzystany jest do uruchamiania sieci akcji, możemy odpalić pole, na którym stajemy, ale też te sąsiednie (czasem za to płacąc); co ciekawe powroty na naszą planszetkę również są względnie opłacalne. I może dlatego wypychanie się z pól nie jest aż tak dotkliwe. Fajna gra, która – jak to w biznesie – jest wyścigiem o względy rozkapryszonego klienta.
9. Uczta dla Odyna
Autor: Uwe Rosenberg | Wydawnictwo: Rebel | BGG | Sprawdź w sklepach | Recenzja

Bart: Czy to najlepszy Rosenberg? Według naszej listy nie, ale na pewno jest moim ulubionym. Trudno o grę z większą liczbą pól dla naszych pracowników i większą różnorodnością akcji, które możemy wykonywać. Klimat wikiński działa przy tym na plus, a polinomino podnosi wymagane móżdżenie do kwadratu. W przypadku gry bez dodatków początkowa kolejność może mieć ciut zbyt duże znaczenie, ale rozszerzenia mają dość innych zalet żeby usprawiedliwić ich pozyskanie.
8. Kanban EV
Autor: Vital Lacerda | Wydawnictwo: hobbity.eu, Eagle-Gryphon Games| BGG

Acid: Nadgodziny, więcej nadgodzin, na pewno korporacja doceni! Nie licząc On Mars to chyba moja ulubiona gra Lacerdy i to wcale nie dlatego, że w moim życiu wystąpiły ze trzy, w tej chwili czwarta, korporacja i okazuje się, że tytuł wydany tradycyjnie przez Eagle-Gryphon Games w najwyższej planszowej jakości, łapie ten klimat w wielu aspektach. Nie dajcie się zwieść, tematyka gry to nie tylko montowanie aut, to także ciężka praca nad swoją pozycją w wiecznie goniącej za targetem korporacji. Jak na grę Lacerdy, jest szybka i relatywnie prosta do opanowania. Będzie płynnie, naprawdę trzeba się postarać, żeby zamulić. Pozycja obowiązkowa do poznania, ale nie przenoście do prawdziwego życia przekonania, że największą wartością w pracy jest oddawanie darmowych nadgodzin…
7. Baza Shackleton
Autor: Fabio Lopiano, Nestore Mangone | Wydawnictwo: Galakta | BGG | Sprawdź w sklepach | Recenzja

trx: Niby wspólnie budujemy bazę na Księżycu, niby rozwijamy własny silniczek, a w praktyce jest to bardzo elegancko opakowana walka o to, żeby sąsiad miał gorzej. Miejsca jest mało, interesów dużo, a każdy chce położyć swoje łapy na tych samych, najbardziej wartościowych obszarach. Do tego dokładamy korporacje, które potrafią konkretnie namieszać w planach i znacząco modyfikują zasady i cele. Świetny, ciężki worker placement z dużą dawką interakcji i tej przyjemnej wredoty, którą tak lubię w planszówkach.
6. On Mars
Autor: Vital Lacerda | Wydawnictwo: Eagle-Gryphon Games | BGG | Sprawdź w sklepach

trx: Lacerda w swoim naturalnym środowisku, czyli jedna akcja – milion decyzji i kombosów. Ciężkie, skomplikowane i bezlitosne euro, w którym właściwie cały czas masz poczucie, że powinieneś zrobić coś inaczej. Do tego świetna interakcja – podbieranie technologii, blokowanie akcji, walka o ograniczone możliwości. Trzeba kombinować, planować i przede wszystkim pogodzić się z tym, że Mars po prostu nie wybacza.
5. Tzolk’in: Kalendarz Majów
Autor: Simone Luciani, Daniele Tascini| Wydawnictwo: Rebel | BGG | Sprawdź w sklepach

Gekon: Do dziś ta gra robi na mnie wrażenie, a na jej premierę, niemalże piętnaście lat temu, powodowała ślinotok. Zazębiające się koła, które niosą naszych workerów w kierunku upatrzonych intratnych akcji. Planowanie na przyszłość, obowiązek wystawienia workera lub jego ściągnięcia z koło i dopiero wówczas wykonania akcji przypisanej do jego ówczesnej pozycji. To potrafi skręcić niejedne zwoje mózgowe. Starzy wyjadacze grają w tę grę mechanicznie niczym w partię szachów, szczególnie przy rozgrywkach dwuosobowych. Jeżeli jest możliwość to zachęcam by grać od razu z dodatkiem Plemiona i Przepowiednie.
4. Diuna: Imperium
Autor: Paul Dennen | Wydawnictwo: Lucky Duck Games| BGG | Sprawdź w sklepach | Recenzja

Acid: Złożona z pozornie prostych mechanik gra w świecie Diuny jest pewniakiem, gwarantującym świetną rozgrywkę przy każdym gotowym na rywalizację stole. Rozmiar talii możliwych do kupienia kart gwarantuje mocną regrywalność i napięcie, gdy zastanawiamy się, czy damy radę dobrać coś do kombosowania czy nie. Mamy do niej dwa dodatki, w każdej konfiguracji będzie się wam grać świetnie; mocne pvp, ciągła obserwacja przeciwnika i planowanie, które może zostać brutalnie przez fintę finty w fincie. Świetnie oddany klimat świata stworzonego przez Franka Herberta.
3. Barrage
Autor: Tomasso Battista, Simone Luciani | Wydawnictwo: Portal Games | BGG | Sprawdź w sklepach | Recenzja

trx: Jedna z tych gier, w których człowiek siada do stołu i bardzo szybko zaczyna się płacz… lub śmiech.. Wredna, ciasna i bezlitosna. Walczymy o wodę, budujemy infrastrukturę i próbujemy podbierać przeciwnikom to, czego akurat najbardziej potrzebują. A jak ktoś zablokuje ci idealny plan jednym ruchem, pozostaje tylko zacisnąć zęby. Ciężkie euro, w którym każda kropla ma znaczenie, a błędy potrafią boleć do końca partii.
2. Anachrony
Autor: Dávid Turczi | Wydawnictwo: Albi Polska / Portal Games | BGG | Sprawdź w sklepach | Recenzja

Acid: Kapitalna mechanika cofania się w czasie to coś, co trzeba zobaczyć, bo trudno opisać. Multum decyzji, składanie silniczka, modularność gry — po uporaniu się z zasadami czeka nas niesamowita podróż po zniszczonej planecie, fascynujący wyścig z innymi graczami. Gdy będzie mało, możemy uruchomić jeden z wielu dodatków. Masa regrywalności i przyjemność z obserwowania mechanizmów działających na planszy. Nadal mocna, nadal bezlitosna, nadal niesamowicie ciekawa.
1. Agricola
Autor: Uwe Rosenberg| Wydawnictwo: Lacerta| BGG | Sprawdź w sklepach

suburbius: Zwycięzca mógł być tylko jedno. Matka i ojciec worker placementów, matka i ojciec w gospodarstwie rolnym, w którym trudno jest się wyżywić, a co dopiero spróbować wyprodukować jakieś nadwyżki. Wielu graczy na Agricolę patrzy złym okiem, głównie przez niemiłosiernie frustrującą krótką kołdrę oraz interakcję: zawsze jest tak, że potrzebne zasoby zabierze przeciwnik. Pierwotna wersja, która dawała graczom mocno w kość, doczekała się nowych wersji, nieco wygładzonych, ale ja wolę tę pierwotną surowość, talie kart z ich niezrozumiałymi akcji i wybuchy wściekłości, gdy rodzina pójdzie na żebry, bo ktoś zajął ostatnie pole, dające żywność. Czy może być coś bardziej worker placementowego od tego typu frustracji?
…
I to by było na tyle. Dwadzieścia gier, w których przez lata stawialiśmy pracowników, podbieraliśmy sobie akcje, blokowaliśmy najlepsze miejsca i próbowaliśmy wycisnąć z kilku meepli więcej, niż fizycznie powinno być możliwe.
Co ciekawe, nasza lista pokazuje, jak mocno zmienił się worker placement. Od klasycznej Agricoli, przez coraz bardziej rozbudowane konstrukcje pokroju Anachrony, Barrage czy On Mars, aż po współczesne hybrydy, które wykorzystują worker placement jako jeden z elementów znacznie większej układanki.
Jedno się jednak nie zmieniło. Nadal jest coś wyjątkowo satysfakcjonującego w tym, kiedy przeciwnik patrzy na zajęte przez nas pole i mówi: „Ej, to było moje miejsce”.
A jeśli macie własne typy, których zabrakło w naszej dwudziestce – dawajcie znać. Worker placementów jest tyle, że spokojnie można zrobić kolejną listę. I pewnie za chwilę ktoś będzie się z nami kłócił o to, dlaczego nie ma tutaj jego ulubionej gry. I bardzo dobrze. Od tego są takie listy jak ta.


Założyciel bloga. Z grami planszowymi związany od 2014 roku. Wielki fan gier z klimatem, ale nie pożałuje również czasu na porządne euro. Przed planszówkami jego największą pasją były gry fabularne, z którymi związany był praktycznie od dziecka. Lubi uzasadnioną losowość — gry planszowe mają sprawiać mu przyjemność, a nie wrażenie nadgodzin z Excelem w roli głównej. Czemu „angry” chcielibyście zapytać? Ano, raczej nie szczędzi języka, gdy trzeba. Chociaż i tak ostatnio trochę złagodniał. „Pisze jak jest”. Jeżeli coś mu się nie podoba, to nie boi się o tym mówić.











