
Nowe wydanie jednej z moich ulubionych gier ever, czyli Inisa, to tak zwana trzecia edycja. Poprzednia wersja, wpuszczona na polski rynek przez Portal Games, dorobiła się tylko jednego dodatku, czyli Pór Roku. Nowa wersja, ze zmienioną szatą graficzną, weszła pod nasze strzechy dzięki Galakcie, która wypłynęła na głęboką wodę, od razu dając nam oba kanoniczne dodatki – tym drugim jest Nemed.
Recenzję podstawki znajdziecie tutaj, natomiast dodam od siebie, że edycja trzecia różni się wyłącznie szatą graficzną oraz rozmiarami kafli. OK, znajdziecie też kilka kart, które są już przygotowane pod dodatki. Gdybym miał powiedzieć, która wersja oprawy plastycznej bardziej mi się podoba, to nie wiem. Na pewno nie przekonuje mnie żeton Stada Wron, bo słabiej widać strzałki. I jakość kart jakby gorsza. Rekompensata – grafiki na kaflach i kartach chyba lepsze.
Postanowiłem odejść od mojego schematu recenzji, ponieważ oba dodatki zawierają moduły, które w dowolny sposób możemy dołączać do podstawowej rozgrywki i skonfigurować jak chcemy, jeśli opatrzyła nam się podstawka (a to właściwie niemożliwe).

Zatem pierwsze chronologicznie rozszerzenie to Pory roku, które oferują nam takie moduły jak:
Morskie podróże – największa zmiana w grze. Nowe elementy, czyli porty oraz wyspy, wprowadzają czynnik zmienności terytorialnej: kafle wyspy, jeśli wejdą do gry, nie łączą się z głównym obszarem, dostać się tam można jedynie przez port. Same porty łączą kafle nawet wówczas, gdy nie sąsiadują. Efektem jest możliwość ruchu klanów z i na wyspę oraz pomiędzy portami. I znów – fajne, ale czy jakoś rewolucyjne? Nie bardzo.
Piąty gracz – właściwie nie ma co tu wiele roztrząsać, możemy zagrać maksymalny skład +1, co może, acz nie musi, być dla partii zabójcze, bo przy złych wiatrach rozgrywka może się nie skończyć. Fajnie, że twórcy dali taką opcję, ale używajcie jej z głową i ostrożnie, łatwo się na pięciu zaklinować i toczyć bój w nieskończoność.
Chcemy króla! – problemem Inisa jest klincz, dobrzy gracze nie dadzą się wyprowadzić łatwo w pole. Ten mały modulik, właściwie jeden żeton, daje możliwości zakończenia gry przed czasem, jeśli trudno jest rozstrzygnąć remisy. Mocno też promuje brana w kwestii zwycięstwa. Można go mieć w grze, nie zaszkodzi, a może pomóc, gdy macie dość, albo właśnie spieszycie się na samolot. Swoją drogą wprowadza on opcję remisu, jednak nie mam przekonania, czy to aby najszczęśliwsze rozwiązanie w tej akurat grze.
Nowe karty eposu – oczywiście jak najbardziej warto. Z wyjątkiem jednej karty, przypisanej do modułu Morskie podróże, dodajcie wszystko do talii podstawowej, dorzucając nowe pomysłowe akcje i niespodzianki przy stole.
Pory roku w Inis – to jest moduł, który istotniej wpływa na rozgrywkę. Do każdej rundy, rozpoczynającej się od fazy Zgromadzenia, przypisana jest pora roku, w której może się zadziać konkretna akcja, jeśli spełniamy warunek lub zmienia nieco warunki gry. Dodaje to więcej smaczku rozgrywce w sposób nieingerujący zanadto w podstawkę, po prostu musimy pamiętać o nowej, zmiennej możliwości – dodatkowym czynniku, wpływającym na sytuację na planszy. No właśnie, pamiętać. W ferworze walki zdarzało nam się zapomnieć o tym, która to pora roku jest w tej chwili. Czyli, nice to have.

Natomiast Nemed to dwa moduły:
Poświęcone miejsca kultu – przygotowując rozgrywkę losujemy trzy postaci, których zdolności i umiejętności pojawić się mogą wówczas, gdy którykolwiek z graczy postawi miejsce kultu i do tej postaci je przypisze. Co ważne, o ile miejsc kultu może być kilka na obszarze, figurka może być wyłącznie przypisana do kafelka, na którym została postawiona. Obecność swoich klanów na takim terenie stanowi dodatkową możliwość wykonania specjalnej akcji, zazwyczaj po złożeniu ofiary. Akcje te są dość mocne i gładko wchodzą w zakres możliwości ofensywnych gracza, dokładając kolejną warstwę kombinacji, które można wykorzystać do przechytrzenia przeciwników. Ten moduł uważam za najfajniejszy z dwóch dodatków i właściwie w tej chwili bez niego już nie gram.
Nemetony – jeśli zbudujecie obszary z dziurami (a można, a nawet trzeba) musicie umieścić losowy element zaślepki, który wyznacza warunek dla sąsiadujących z nim kafelków terenu. Gracz, który najlepiej ten warunek spełnia w trakcie swojej tury, może otrzymać specjalny żeton wyczynu, co z kolei ułatwia mu drogę do zwycięstwa. Teoretycznie Nemeton przyspiesza grę, bo obniża wymagania wygranej, z drugiej jednak strony gracze mogą blokować ich wejście poprzez ciasną zabudowę planszy, ergo ich pojawienie się w grze jest decyzją brana. W praktyce ma się wrażenie, że pomysł może i dobry, ale rzadko się materializował przy stole. Wabikiem na grę na nemetony mają być dodatkowe karty eposu, pobierane przez wystawiającego. Jednak taką zachłannością można sobie ściągnąć długofalowo problem na głowę.

Inis to gra świetna, zwłaszcza dla graczy ceniących rywalizację opartą nie na nawalaniu się o kontrolę obszarów, ale bardziej spryt, grę nad stołem i długofalową strategię budowy z pozoru nieznacznych przewag. Jej siłą jest też swego rodzaju surowość designu, prostota zasad przy całkiem sporej złożoności decyzji. Zatem czy jest sens oklejać podstawkę nowymi modułami, czy psuje to efekt ascetycznej doskonałości? Chyba trochę tak – oba dodatki nie są koniecznością nawet dla miłośników tytułu. Jak wspomniałem wyżej, jedynie Poświęcone miejsca kultu podbiły moje serce, chyba głównie ze względu na przełamanie ogranej monotonni zdolności terenów. Dodatki zwykle dzielą się na trzy grupy: bez niego nie gram w podstawkę, dziś mam nastrój na zagranie z dodatkiem i po jaką cholerę mi dodatek. Zarówno Nemed, jak i Pory roku należą do tej drugiej grupy, oceny globalnej gry nie zmienią. Ale – jak wspomniałem – jest ona wysoka.


Więcej na boardgamegeek.com | Planszeo




Starszy pan, który kilka lat temu trochę przypadkiem zachorował nieuleczalnie na nowoczesne gry planszowe. Były szachista, stąd jego względna słabość do suchych gier europejskich i strategicznego mulenia przy stole. Kompulsywny miłośnik fabuł, jednak głównie literackich, pracownik mediów elektronicznych. Wielokrotny ojciec, wychowujący swoje dzieci również przy planszy.











