, ,

Kunszt

Gdyby Alfons Mucha żył dzisiaj, jestem pewien, że tworzyłby ilustracje do planszówek, RPGów i innych gier. Dodam, że byłby w tym świetny. 

Podobnie musieli myśleć Amy i Dusty Droz, kiedy projektowali grę Artistry, wydaną u nas przez Red Square Games pod wdzięczną nazwą Kunszt. Małżeństwo projektantów sięgnęło nie tylko po same wizualia, ale też po historię secesji, tworząc familijną grę, w której od jednej do czterech osób będzie mogło wcielić się w artystów z przełomu XIX i XX wieku. 

Czy udało im się oddać klimat tętniących życiem warsztatów, czy może Kunszt to tylko „ładna buzia”, która lepiej sprawdzi się na półce niż na stole? 

O tym w poniższej recenzji.

Abstrakcyjna dobieranka

Jeśli interesowaliście się już planszówkami niecałe 10 lat temu, to pamiętacie jak na topie była śliczna gra o wykańczaniu portugalskich łazienek – mowa oczywiście o Azulu. Podobieństwa łatwo zauważyć. Kunszt również jest grą abstrakcyjną, też dobieramy kafelki ze wspólnego rynku, w obu grach ważne jest nie tylko to, co sami bierzemy, ale też to, co zostawiamy przeciwnikom, itd. Jest jednak parę znaczących różnic. 

Po pierwsze – sam mechanizm dobierania.

Kunszcie rynek jest kwadratową siatką 16/25/36 kafelków, kolejno dla 2/3/4 graczy. Podczas swojej tury, gracz który zdecydował się dobrać kafelki, robi to korzystając z Kart Rzemieślniczek – wybiera jedną ze swoich kart i postępuje według wskazanego przez kartę schematu. Początkowe karty pozwalają na dobranie tylko dwóch kafelków i w zależności od kraty, mogą to być kafelki leżące obok siebie albo na ukos, albo oddalone o dwa pola, itp. Żeby użyć karty, trzeba jednak móc wykorzystać jej zdolność w całości. Tu pojawia się ten motyw  hate draftu – gracz może spojrzeć na Karty Rzemieślniczek przeciwnika i dobrać kafelki w taki sposób, że przeciwnik nie będzie miał żadnego dostępnego legalnego ruchu i będzie musiał spasować. Albo przynajmniej można odciąć dostęp do konkretnych kafelków. Żeby było jeszcze ciekawiej, gracz który zbierze ostatni kafelek danego rodzaju, może dobrać powiązaną Kartę Inspiracji, jeśli są one dostępne, te zaś dają dostęp do różnych dodatkowych zdolności. 

Po drugie – set collection.

Po co w ogóle dobieramy kafelki? Są to materiały, które wykorzystujemy do tworzenia, czyli kupowania Kart Wzorów, w pięciu rodzajach. W swojej turze, zamiast dobierania, gracz może wybrać kartę z rynku i zapłacić jej koszt w materiałach (odrzucić je), żeby przenieść ją do swojej strefy gracza. Karty Wzorów dają Punkty Renomy (zwycięstwa), ale też zbieranie ich zestawów (1/2/4) daje nam dostęp do kolejnych Kart Rzemieślniczek (Uczennice, Czeladniczki, Mistrzynie), co nie tylko oznacza bonus do punktacji na koniec gry, ale też daje dostęp do kolejnych schematów dobierania kafelków. Warto dodać, że do każdego rodzaju wzorów jest tylko jedna Mistrzyni – kto pierwszy, ten lepszy.

Gra toczy się w rundach, zaczynając od stworzenia nowego rynku, a kończąc się gdy wszyscy gracze spasują. Jeśli pod koniec rundy, ktokolwiek posiada co najmniej dwadzieścia Punktów Renomy, gra od razu się kończy, dodaje się punkty za Karty Rzemieślniczek i Karty Inspiracji. Kto ma najwięcej punktów, ten oczywiście wygrywa.

Sztuka w pudełku

Państwo Droz uwielbiają, gdy ich gry dobrze się prezentują i Kunszt w pełni to potwierdza. Śliczne jest tutaj wszystko, ale wymienię moje ulubione elementy:

  • Grafika wewnątrz wieka przyozdobiona jest plakatami Alfonsa Muchy. Te stare reklamy sprawiają wrażenie jakby ktoś wyciął je z gazet, żeby lepiej zabezpieczyć pudełko i prezentuje się to świetnie.
  • Woreczek na kafelki ma nadrukowaną witrażową roślinność i jedną z dwóch Bizantyjskich Głów (też autorstwa Muchy). Jest prawie idealny – z jakiegoś powodu z obu stron worka jest ta sama grafika, a mogli użyć drugiego portretu z zestawu.
  • Każda z siedemdziesięciu Kart Wzorów jest unikatowa i przedstawia inne dzieło! W zależności od rodzaju, mamy tu do czynienia nie tylko z plakatami i obrazami, ale też ceramiką, witrażami, przedmiotami codziennego użytku, kafelkami, haftami czy nawet meblami! Cu-deń-ka.
  • Kafelki są oznaczone nie tylko kolorami, ale też wymyślnymi wzorami. Jest to mniej efektowny detal niż powyższe, ale też robi wrażenie.

Jeszcze są inne karty, plansze, instrukcje i nie ma elementu, który by mi się nie podobał. Może gra po prostu trafiła wizualnie w mój gust, ale bardziej obiektywne wartości, jak np. jakość wykonania czy spójność gry, też są na wysokim poziomie.

Rąbek u spódnicy

Nie ma gier idealnych.

Twórcy Kunsztu reklamują grę wyświechtanym sloganem „izi tu plej…” i tu się z nimi zgodzę. Gra ma proste zasady i dobrze napisaną instrukcję, więc wystarczy dosłownie kilka minut, żeby zacząć grać. Problem jest z tym „hart tu master”, bo moim zdaniem nie ma tam aż tak wiele do rozgryzienia. Ok, przyznaję się bez bicia, nie zagrałem kilkuset partii i może czegoś po prostu nie dostrzegam, ale przedstawiona łamigłówka nie wywołuje przy moim stole momentów, w których ktoś by się łapał za głowę albo zachwycał. Jasne, trzeba myśleć co się bierze, co się zostawia, dokonywać rewizji swoich planów przy pojawieniu się nowych informacji, itd., ale większość tego typu abstraktów też tak ma. 

Przychodzi mi tu na myśl wspomniany wcześniej Azul. Zły ruch gracza w Azulu może oznaczać, że znajdzie się on w sytuacji, w której będzie zmuszony do wzięcia wielu niepasujących kafelków, które wygenerują mu minusowe punkty przy trzasku rozbijanych marzeń. W Kunszcie nie ma takich momentów. Można zostać zmuszonym do spasowania albo ktoś może uciec ze zwycięstwem wywołując koniec gry dramatycznym rzutem na taśmę, ale to nie jest to samo co podebranie ostatnich niebieskich azulejos. Kunszt ma mechanizm, w którym można zapłacić trzema dowolnymi kafelkami za jeden konkretny, potrzebny nam do Karty Wzoru i choć mechanika ta wydaje się być konieczna, to też sprawia, że gra rzadziej karze gracza za jego nieprzemyślane decyzje.

Podsumowanie

Kunszt jest grą piękną, inspirującą i zupełnie poprawną. Jest to przyjemna łamigłówka, z okazjonalnymi momentami „o!”, ale bez momentów „wow!”, chyba, że na widok konkretnej ilustracji. Jeśli jesteś fanem secesji, sztuki, wzorzystych kobiet i pięknych tkanin – jak najbardziej polecam. Jeśli jednak liczysz na coś co zdetronizuje Azula, Sagradę, czy innego ulubionego abstrakta, to niestety Kunszt może się okazać zbyt bezpieczny.

Plusy:

  • świetne wykorzystanie dobrodziejstw domeny publicznej (i ogólnie aspekt edukacyjny)
  • porządne wykonanie i śliczności wszędzie
  • proste zasady i ciekawa łamigłówka
  • zbalansowana i skalowalna (choć na dwóch graczy ceramiczna uczennica wydaje się być trochę underpowered)

Minusy:

  • zbyt łagodna w interakcjach

Dziękujemy wydawnictwu Red Square Games za przekazanie gry do recenzji.

Planszeo

Grę kupisz na:

0 0 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

0 komentarzy
najnowszy
najstarszy oceniany
Wesprzyj nas
Postaw kawę dla Angry Boardgamer na buycoffee.to
Najnowsze posty
Szukaj
Najlepsze gry